#15 Trudny klient: 3 najczęstsze trudne sytuacje z klietami

Paradoksem jest to, że szukamy szkoleń jak radzić sobie z trudnymi klientami, choć większość „trudnych” sytuacji tworzymy na własne życzenie.

Ostatnio przydażyła mi się taka sytuacja:
poprosiłam w kiosku o starter Internet na kartę, Pani podała mi taki ze znaczkiem facebooka. Obejrzałam go pobierznie, kupiłam i wyszłam zadowolona. W domu, już po rozpakowaniu karty okazało się, że trzymam w ręku starter z rozmowami telefonicznymi z dodatkowym pakietem  Internetowym na Facebooka. Zła, że zostałam wprowadzona w błąd ruszyłam
z powrotem do kiosku, po czym jedyne, co usłyszałam to:

-Oglądała Pani starter przed zakupem, więc wiedziała Pani, co kupuje.

Jaka mogła być moja reakcja? A jaka była by Wasza?

– Prosiłam o Internet na kartę, a nie o rozmowy z Internetem! Przecież to Pani tutaj pracuje- chce Pani powiedzieć, że nie ma pojęcia co sprzedaje?! Kto ma się na sprzedawanym towarze, jak nie Pani?  Wprowadziła mnie Pani w błąd i teraz usiłuje się wykpić! @#$$&@!

Fakt, że sprzedawczyni sama podała mi starter wybierając go z wszystkich dostępnych. Fakt, że obejrzałam go pobierznie, nie czytając opakowania.

Jak oceniasz tą sytuację?  Jak zachował się sprzedawca, a jak zachował się klient?

To klasyczna sytuacja tworząca tzw „trudnego klienta”- kiedy pojawia się problem,  sprzedawca w ogóle nie poczuwa się do odpowiedzialności, zamiast empatii włączając reakcję obronną. Sfrustrowany i bezradny klient wyładowuje emocje przy świadkach, wzywa kierownika, pisze skargi, składa reklamacje.
Niby można by trzymać się „Team’u sprzedawca”, poużalać na klientów, ale czy to nie nieprofesjonalne? Naprawdę uważasz, że zwalenie winy na klienta załatwia sprawę?
Czy dzięki dopasowanej do sytuacji reakcji sprzedawca mógł inaczej poprowadzić tą rozmowę?

Sytuacja ta przypomniała mi o trzech najczęstszych przyczynach „tworzenia” trudnych klientów przez nieodpowiednie reakcje sprzedawców:

Pierwsza klasyczna sytuacja tworząca trudnego klient
abrak przyznawania się do błędów. Teoretycznie Pani
z kiosku może uważać, że to ja zachowałam się jak ktoś trudny, jednakże tej sytuacji można było zapobiec. Pomyłki się zdarzają, jednak umywanie rąk, odcinanie się od sytuacji i stawianie się w roli osoby ” z zewnątrz” rodzi negatywne emocje
i frustrację u klientów, prowadząc prosto w stronę awantury.

Druga klasyczna sytuacja tworząca trudnych klientów to brak dotrzymywania złożonych obietnic.                               A dokładniej mówiąc, obiecywanie więcej, niż jesteśmy w stanie zrealizować.
–  Obiecywała Pani, że prześle mi zdjęcia w poniedziałek, mamy środę, a one wciąż nie są gotowe? Sama mi Pani podała ten termin!

Trzecia sytuacja to pozostawianie kluczowych kwestii niedomówionych, lub przemilczenia niewygodnych dla nas faktów.
-Mówiła mi Pani, że darmowe minuty mam przyznane na pół roku, ale nic mi Pani nie wspominała, że jeśli sama nie zrezygnuję z tej usługi w 6 miesiącu, w 7 zapłacę za nią pełną stawkę!

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia: jeżeli to ja jestem na miejscu klienta, prędzej zawsze poszukam winy u pracownika firmy. Jednak, jeśli jestem pracownikiem będę chciała zrzucić winę na klienta mówiąc, że jest „trudny”.

Osobiście uważam, że nie ma trudnych klientów- są co najwyżej trudne sytuacje.
Powstają one wtedy, gdy brakuje wyobraźni, szacunku lub odpowiedzialności. Po obu stronach.

Jednak ważne jest to, ja Ty się zachowasz, a nie to, jak zachowa się ktoś inny- jako sprzedawca reprezentujesz swoją firmę.

Kiedy brakuje Ci osobistego poczucia odpowiedzialności za wykonywaną pracę, a jako pracownik czujesz się co najwyżej częścią jakiejś szarej, nieokreślonej masy ( ” oni” tak ustalili, „ktoś” inny z Panią rozmawiał)- nie dość, że umywasz ręce, to jeszcze nie czujesz się w ogóle odpowiedzialny za sytuację.  Brak  odpowiedzialności uzupełniony brakiem wyobraźni, szacunku i empatii to najszybszy i najczęstszy sposób na tworzenie „trudnych klientów” przez sprzedawców.

A Ty? Ile „trudnych” masz już na swoim koncie?