#83 Czy kobiety sprzedają gorzej niż mężczyźni ? 2 dowody na kobiecą sprzedaż.

IMG_2082-1000

Dzisiaj 8 marca, Dzień Kobiet, a więc najlepszy dzień na postawienie pytania czy kobiety sprzedają gorzej od mężczyzn? Czy kobiety potrafią dobrze sprzedawać głównie kosmetyki, ładne ubrania i inne drobiazgi, jak rękodzieło?  Albo kredyty i ubezpieczenia, czyli usługi ? Patrząc na to, co dominuje w sieci, można tak pomyśleć :)

Naprawdę można odnieść wrażenie, że sprzedaż to męska rzecz.
Zaczęło to do mnie docierać dopiero od zeszłego roku, kiedy pisałam książkę, więc z ciekawości zaczęłam szukać takich sprzedażowych babek, jak ja, które już napisały książkę o sprzedaży. A już szczególnie to zobaczyłam, kiedy prowadziłam konferencję II Forum Szefów Sprzedaży i zaczęłam bardziej zwracać uwagę na konferencje sprzedażowe, a zasadzie na to, kto na nich występuje.  I wtedy dopiero zauważyłam, że w absolutnie zdecydowanej większości -mężczyźni! Jak zapraszają kobietę, to mówi ona o rekrutacji (HR, wiadomo, miękka kobieca rzecz) lub obsłudze klienta, a reszta prelegentów, mężczyzn, o sprzedaży. Zaciekawiło mnie to, ponieważ chciałam po prostu zobaczyć, jakie kobiety „wymiatają” na sprzedażowych konferencjach, posłuchać ich i ich punktu widzenia.  No i … prawie nic.
A nawet idąc dalej, jak była to kobieca konferencja dla przedsiębiorczych kobiet, to kiedy mówiło się o emocjach, zarządzaniu czasem i wewnętrznej sile, występowały kobiety, ale kiedy pojawiała się sprzedaż lub negocjacje, to i tak występowali mężczyźni. Zabawna sprawa.

Czy zatem sprzedaż jest mało kobieca?
Wiesz, co mam na myśli: aktywne pozyskiwanie klientów, negocjowanie ceny, obronę wartości oferty, zawieranie umów na grubą kasę. Rozmowy o pieniądzach wprost.
Poważne interesy z poważnymi klientami, a nie sprzedaż kosmetyków koleżankom, żeby dorobić.
Ciągłe narażanie się na porażkę, krytykę i odrzucenie ze strony klientów.

Czyli częste przebywanie poza bezpieczną i ciepłą strefą komfortu, jak to się mówi na sali szkoleniowej.
Czyli z jednej strony budowanie relacji z ludźmi  i ćwiczenie empatii, a z drugiej asertywność i odwaga po prostu.

Często słyszę od kobiet, które zakładają firmy, że sprzedaż to nie ich rzecz. Że się do tego nie nadają, że najlepiej, żeby ktoś inny to za nich robił, kogo mogą zatrudnić, a już najlepiej, żeby fanpage na facebooku załatwił sprawę.
To znaczy, bardzo chcą mieć mnóstwo klientów, tylko tak przy tym kombinując, żeby równocześnie nie musieć im sprzedawać. Kochają to co robią, tylko nie chcą sprzedawać.
To paradoks, bo sprzedaż to po prostu rozmowa z drugą osobą o jej potrzebach. Sama mam firmę i wiem, że sprzedaż to jej podstawowa siła napędowa! Dzięki rozmowom z klientami  wiem, co jest komu kiedy potrzebne i potrafię przekonać do tego drugą stronę.
Sprzedaż to po prostu umiejętność robienia pieniędzy, a tylko wtedy firma może się rozwijać.

Dlatego dla mnie sprzedaż to tak samo kobieca rzecz, jak i męska. To, co chcę Ci dziś pokazać, to to, że kobiety sprzedają naprawdę skutecznie!

Dowód pierwszy, że kobiety skutecznie sprzedają.

Od dawna znam mnóstwo kobiet, które na swoich podwórkach branżowych wymiatają sprzedażowo!
To szefowe zespołów, właścicielki firm, agentki ubezpieczeniowe czy też sprzedażowe babki pracujące w firmach z wielu różnych branż. Po prostu każdego dnia rozmawiają osobiście z klientami, dzwoniąc do nich lub spotykając się z nimi. Osiągają cele sprzedażowe i rozkręcają swoje firmy! Znam wiele kobiet, które standardowo negocjują umowy rzędu chociażby 100.000 złotych i są naprawdę przebojowe.

Pracują w różnych branżach, zarówno w tych tradycyjnie „kobiecych”, jak kosmetyki czy ubrania, ale też w sprzedaży maszyn czy IT.
Małgorzata, szefowa firmy, która rządzi na rynku reklamy dla turystów.
Kasia, doradca klienta , która każdego dnia umawia spotkania, chociaż to trudne.
Dorota, dyrektor handlowy, która prowadzi z energią i sukcesem swój zespół sprzedażowy.
Monika, handlowiec z branży wydawniczej, najlepszy w zespole.

Wszystkie są skuteczne i idą do przodu, choć to tylko kilka przykładów.
Natomiast faktem jest też, że o kobietach i ich sukcesach słychać jakby trochę mniej. Mam wrażenie, że kobiety po prostu mniej widać. Działają, ale rzadziej o nich słyszysz i wiesz.
Skuteczność jednak jest tak samo męska jak i kobieca, bo albo jesteś skuteczna sprzedażowo i biznesowo, albo nie jesteś.

Dowód drugi na kobiecą sprzedaż.

Szkolę zarówno kobiety jak i mężczyzn  i owszem, widzę różnice, chociaż  raczej wynikają one z branży niż płci. Wbrew pozorom, i kobiety i mężczyźni mają trudności na przykład w negocjacjach czy rozmowie o pieniądzach. Czyli tam, gdzie potrzeba panować nad emocjami i wykazywać asertywną postawę. Po prostu inaczej to wyrażają i przeżywają, ale błędy robią te same :)

Kobiety, które są skuteczne, stosują te same strategie i metody, co mężczyźni, bo skuteczność nie ma płci. I wcale się nie zgodzę, że kobiety są bardziej miękkie w podejściu, niektóre są, inne nie. Ostatnio szkoliłam takie, które potrzebowały przypomnienia o tym budowaniu relacji i empatii, bo im to gdzieś uciekło, takie były twarde.
Natomiast faktycznie kobiety bardziej emocjonalnie przeżywają rozmowy z klientami, szczególnie, gdy stracą umowę lub zostaną przyparte do muru i obniżą ceny trochę wbrew sobie. Wtedy mamy więcej emocji i więcej przeżywania.  Od innej strony opowiadamy o tym, co się stało, choć działania były te same. Sama też tak mam.

I to jest właśnie ta kobieca sprzedaż. Inny sposób przeżywania tego, co robimy. Tak uważam i to widzę na salach szkoleniowych.

A Ty, co myślisz? Podziel się w komentarzem na dole strony.

Zatem, jeśli jesteś sprzedażową babką tak jak ja, to dzisiaj mówię Ci, że wymiatasz  i tak trzymaj!
Ścigaj się sama ze sobą, baw się tym, co robisz i przekraczaj kolejne cele, bo sprzedaż po prostu wymaga osobistej odwagi bycia ciągle poza strefą komfortu. Wymaga także lubienia ludzi, a nie tylko ich pieniędzy.

Wszystkiego kobiecego sprzedażowego z okazji Dnia Kobiet!

Iza

#sprzedażjestkobietą